Żyję, cisnę inżynierkę i tf2.
Weekendowy wypad w góry (z okazji wf'u na uniwersytecie) wypadł całkiem sympatycznie, jedno jest pewne - przypomniał mi jak ja to uwielbiam. Wchodziliśmy na Pilsko ale tylko na halę Miziową (a i tak większość towarzystwa wymiękała :) ), bardzo chętnie bym tam wrócił jeszcze kiedyś, ale raczej już tak indywidualnie.
...a po powrocie zderzenie z szarą studencką rzeczywistością, szykują się zaliczenia, atmosfera niezbyt ciekawa, trochę zaległości...
Trochę mam już wszystkiego dość, na informatyce jest względnie luźno ale dużo jest rzeczy w których należy samemu rozporządzać czasem, czytaj -> robota w domu. Jest to o tyle nieprzyjemne, że na uczelnie i tak trzeba chodzić... a i tak po uczelni jest sporo roboty. Nie trudnej, ale jest jej dużo.
Na fizyce w tym semestrze się nie spełniam, te studia teraz to praktycznie dla mnie same sprawozdania z laboratoriów, które też się wloką jak krew z nosa, mam tyle zaległości, że aż mi wstyd. Nie chodzę na wykłady bo robię sprawozdania, poza tym nie zaliczam kolokwiów z analizy przez głupie błędy - a przecież w domu wszystko wychodzi... Zaczyna do mnie docierać, że pasja chyba powinna zostać pasją, a nie powinienem się do niej wpraszać z butami. Z drugiej strony ciężko było by mi zostawić ten klimat który panuje na instytucie fizyki, a... i jeszcze zostaje dziadek który pokłada we mnie dużo nadziei. Niedobrze.
Jestem prawie pewny, że przez wszystko przebrnę z większymi lub mniejszymi problemami, ale nie przebrnę przez to z klasą i stylem którego potrzebuję i na który mnie stać, na czym cierpi moje samopoczucie.
A na koniec jeszcze taki news, dosyć poważny i odpowiedzialny, w sprawie muda... awansowałem i to dosyć wysoko, można o tym przeczytać na głównej muda:
http://swmud.pl/
Dobranoc.

Znalezione na: http://www.gimpuj.info/

Nic dodać, nic ująć.
Studia
Piastonalia już za nami, było trochę dobrej zabawy (na pewno więcej niż rok temu). Na błoniach Politechniki z ciekawszych zespołów pojawiły się Strachy na lachy, na Uniwerku zagrały Nutshellki (chociaż publiczność im niestety nie dopisała, a szkoda). Pogoda nie zawiodła, jeden dzień trochę zachmurzony, ale całokształ ok, zostaje żal z niezorganizowanej Turawy.
Kolejna sesja zbliża się wielkimi krokami, pojawiają się już pierwsze zaliczenia więc praktycznie nie mam na nic czasu. Jak to zwykle bywa kiedy na studiach jest najwięcej pracy, nabieram zapału do swoich zainteresowań (surowce na piwo się kurzą, zamówiłem nowy podręcznik RPG - który notabene pomylili i muszę odsyłać). Czeka mnie pracowity weekend.
Swmud
Pierwsza i najważniejsza część reformy kosmosu zakodowana i wprowadzona. Sporo czasu i nerwów, ale udało się przed rozkręceniem się zaliczeń na studiach. Co więcej zaowocowało to moim awansem w karierze Nieśmiertelnego - otrzymałem poziom 102 :) (w skali od 101 do 105). Oznacza to troszkę więcej uprawnień, troszkę więcej obowiązków, ale oczywiście głównym zadaniem pozostaje programowanie. Zainteresowanych konkretnymi zmianami zachęcam do przeczytania news'a z głównej MUDa.
Na koniec dowcip od Troga:
Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie calkowicie "okutana" dziewczyna, widac tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje sie w strone przepieknej rezydencji. Nagle przechodzacy obok mlody chlopak usmiecha sie do niej i puszcza oko. Dziewcze rzuca sie biegiem do drzwi wielkiego domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazujac palcem przez okno:
- Tato, ten chlopak mnie zaczepil.
Na nieszczescie chlopaka, tata byl generalem. Szybko wezwal, wiec swoich zolnierzy i rozkazal schwytac mlodzika. Po pieciu minutach blady jak smierc chlopak zostal postawiony przed obliczem groznego i rozsierdzonego ojca-generala:
- Ty gnoju, ty psie! - wrzasnal general - jak smiales podniesc wzrok na moja córke? Ibrahim! - zawolal Jak spod ziemi wyrósl wielki sniadolicy, brodaty mezczyzna w mundurze z dystynkcjami sierzanta.
- Ibrahim! - znowu wykrzyczal general - wezmiesz tego lajdaka, zawieziesz go na nasza ukryta farme na pustyni i go wyruchasz.
Sierzant zasalutowal, zlapal chlopca za oszewe i pociagnal go do dzipa. Przykul go kajdankami do siedzenia i ruszyl w strone rogatek miasta. Po paru minutach jazdy chlopak odzyskal mowe i cichutko zaproponowal:
- Ibrahim, dam ci 200 dolarów, jak mnie nie wyruchasz.
Nic, zero reakcji.
- Ibrahim - próbuje znowu mlody - dam ci 500 dolarów, ale nie ruchaj mnie.
Dalej nic.
- Ibrahim, dam 1000 dol.....
W tym momencie sierzant spojrzal na niego tak, ze odechcialo mu sie znowu mówic. Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekl chlopca z samochodu, wciagnal do srodka, rzucil na lózko i zdarl z niego spodnie. Potem zaczal sam sie rozbierac. Byl juz prawie nago, gdy zadzwonil telefon. Wrzask w sluchawce byl tak wielki, ze nawet lezacy twarza w poduszce chlopak uslyszal generala:
- Ibrahim, natychmiast wracaj!
Ibrahim ubral sie, kazal ubrac sie chlopakowi, przykul go do siedzenia w dzipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji gdzie general czerwony ze zlosci wrzeszczal na dwóch mlodych arabów:
- Ibrahim, wezmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz!
Sierzant zgarnal cala trójke wsadzil ich do dzipa przykul kajdankami do foteli i ruszyli. Droga przebiegala w zlowieszczym milczeniu. Przerwal je cichy, proszacy glos naszego pierwszego chlopaka:
- Ibrahim, ale pamietasz...? Mnie - wyruchac.
I can ride my bike with no handlebars
Na początek studia.
Semestr III zaliczony warunkowo z długiem Elektrotechniki i Systemów Operacyjnych. Nie udało się z Elektrotechniką, egzamin był niezaliczany za prawie każde jedno "potknięcie", ale też nie był trudny. Faktem jest zaliczenie 3 osób na ponad 50 zgromadzonych w sali... i trudno szukać winnych, czy my się nie uczymy? czy wykładowcy nas gnębią?
Whatever.
Teraz nadszedł czas oczekiwania na wiosne, nie miałbym nic przeciwko jakby przyszła wcześniej niż zapowiada dlatego całym sercem wspieram akcję huhuha.pl , pojawiły się także pierwsze plany zamachu na marzanne... cóż, czekamy :)
Nawet drzewa twardnieją, by przeżyć, co tu mówić o ludziach, frajerzy!
Mój dom powiększył się w ostatnich dniach o dwóch nowych współlokatorów. Trzymiesięczne szczurki o wdzięcznych imionach Atom i Cygwin. Problematyczne jest trochę ich rozróżnianie, ponieważ wyglądają niemalże identycznie, o wiele łatwiej jest się zorientować który szczurzasty to który po... ich charakterach. Atom jest bardziej miziasty, ciekawski i odważny, Cygwin natomiast jest bardziej strachliwy ale za to mniej rozrabia w klatce.
Nawet drzewa, by przeżyć, korzenie zapuszczają głęboko pod ziemię.
Ostatnio grzebałem trochę w swoim koncie ssh (Trzeba od czasu do czasu zrobić porządki, i admin czasem zrzędzi :) ) i wpadłem na dokument w którym zapisywałem mądrości życiowe, które sam żartobliwe nazywałem prawami metafizyki. Sentencje mają najróżniejsze źródła, których ja sam zresztą przytoczyć w większości bym nie umiał, niektóre są parafrazami, inne autorsko wymyślone. Według mnie wszystkie ciekawe i gdzieś swoje ziarenko mają.
Wszystko - znaczy nic.
Nigdy nie mów nigdy.
Tylko idąc pod prąd dojdziesz do źródeł.
Gdy ktoś każe Ci wybierać, nie jest warty bycia wybranym.
Życie poznaje się smakiem.
Musisz tylko umrzeć - reszta to twój wybór.
Każdy ma przeszłość.
Najlepsze kobiety są zajęte albo są lesbijkami.
Nie wierz tym, którzy mówią tobie to, co chcesz usłyszeć.
Stojąc w miejscu - cofasz się.
Zamknij oczy i spójrz na mnie, zatkaj uszy i posłuchaj mnie.
Lenistwo przewyższa chęć bycia szczęśliwym.
Walcz z wiatrakami, za tym stoją idee.
Stawiaj małe kroczki, a nie poślizgniesz się.
Mowa jest źródłem nieporozumień. (Mały Książe)
Pieniadze są źrodłem konfliktów.
Ciosu się unika - nie przeciwnika! (- S.J.Lec)
Człowiek nie docenia tego co ma.
Co to za rozpierdol, po którym nie ma przypału?!
Człowiekowi lżej na duszy, gdy ciężej na żołądku.
Powoli... bo się spierdoli.
Z żadnego punktu widzenia nie wolno być ślepym. (- S.J.Lec)
Miej rejestr i patrzaj w rejestr.
Nawet drzewa rosną w ciemnościach, w dupie mają - na czyich kościach.
Na koniec moja uporządkowana stacjonarka, wreszcie wszystko (prawie) chodzi jak należy... no i mam windowsa :)
Pulpity:
![]()
Dobranoc.
Nawet drzewa próchnieją przedwcześnie a przecież istnieją - bezgrzesznie.
Nie jest dobrze. Środowe kolokwium z Systemów Operacyjnych zakończyło się dla mnie oceną niedostateczną, co niestety zwiększa warunkowy kredyt punktowy... Plan na najbliższe pare dni - kucie elektry. Kucie elektry aż się będzie kurzyło, egzamin jest w środę, więc jest jeszcze trochę czasu. W przypadku porażki nadal powinienem móc wejść na następny semestr, ale bez "spadochronu", a wcale się nie zapowiada żeby poziom trudności miał jakoś spaść.
Pozatym zarejestrowałem się jako użytkownik linuksa (w końcu) :)
Zajęcia na uczelni skończyły się z dniem 29 stycznia, nadszedł mroczny czas zimowej sesji egzaminacyjnej - trzeba się zacząć uczyć! Ponieważ na Politechnikę nie muszę chodzić codziennie, jak przystało na studenta któremu zależy na utrzymaniu swojego statusu "bycia studentem" dzielnie zasiadam do notatek z Systemów Operacyjnych I i... dzwoni telefon. Otóż zadzwoniła do mnie pani z jakiegoś urzędu w Lewinie Brzeskim (Zawsze myślałem, że tam mają tylko buraki cukrowe) i chciała rozmawiać z kimś kogo nie znałem, ot zwykła pomyłka. Kiedy zacząłem pochłaniać obrazki jakie zawierały notatki, zadzwonił telefon kolejny. Tym razem pani z jakiegoś banku (mBanku?, na pewno nie z mojego w każdym bądź razie.), grzecznie podziękowałem za ofertę karty kredytowej. Kolejną osobą która zechciała ze mną porozmawiać tego dnia była pani zapraszająca mnie (Tak, właśnie mnie!) na wystawę kolekcji jakieś wełny, chuje-muje nie wiem w ogóle o co chodzi! Podziękowałem. Wczoraj dzwonił do mnie starszy pan z życzeniami, jemu również podziękowałem za życzenia, ale z przykrością oznajmiłem mu, że nie jestem osobą do której owe życzenia kierował. Telefony w mojej głowie, a ja chcę się tylko w spokoju pouczyć!
Co pozatym? Mój rozkład życia na najbliższy czas wygląda mniej więcej tak:
1. zrobić porządek z sesją
Zostało jutrzejrze kolokwium z Systemów Operacyjnych, egzamin z Algorytmów i Struktur Danych, i próba stoczenia walki z moją zeszło-semestralną potworą Elektrotechniką. A potem pół roku przerwy ;)
2. Zabrać się za swmud'a
Skończenie zaczętych reform, skończenie zaczętych krainek, pogonienie murzynów poprawiających krainki, planowana reforma profesji Dyplomaty. Jednocześnie do tego dokładam przestudiowanie porządnie, od deski do deski Thinking in C++. Zdecydowanie nauka tego, co na chwilę obecną jest potrzebne stanowczo opóźnia pracę oraz jednocześnie zanudza. Tak więc poprawki na luki w wiedzy.
3. Zabrać się za openGL
Mój ostatni wybyrk ambicji, doświadczenie każe mi nic sobie nie obiecywać. Zobaczymy.
4. Systemy
Na asusie zdążyłem już sobie popsuć eeeXubuntu, pozatym denerwuje mnie debian MUSZĘ znaleźć czas na Arch'a... Na stacjonarce planowane jest goszczenie jedynie systemu z rodziny Windows NT, "człowiek nie wielbłąd - musi grać"
Starczy narazie, planów jest więcej, ale jestem wyznawcą zasady "Powoli, bo się spierdoli"
Do października zaledwie tydzień, jestem już po wszystkich egzaminach poprawkowych... niestety na elektrotechnice poległem i czeka mnie warunek. Troche ulgi, ale niesmak pozostaje, na pewno jakieś wnioski na przyszłość. Jutro idę zebrać ostatni wpis do indeksu, podanie o warunek napisane, leży przede mną... w sumie mogę czuć się studentem drugiego roku, żadnych komplikacji nie przewiduje. Pozytywnym aspektem jest to, że spotkałem się ze znajomymi z roku, do tego stopnia, że już po egzaminie byłem zadowolony...
Niedawno zaczęły mi chodzić po głowie myśli, aby reaktywować niegdyś powołany do życia, ładnie nazwany "Opolski Fandom Star Wars", czyli zebrać tych ludzi z terenów opolszczyzny, którym uniwersum Gwiezdnych Wojen jest szczególnie bliskie. A tu dzisiejszego dnia, zupełnie niespodziewanie napisał do mnie jeden z członków tego naszego opolskiego reliktu, czy by nie spotkać się na premierze Clone Wars, rzeczywiście, premiera szykuje się w piątek, w kinopleksie także będzie można ten film zobaczyć. Spotkamy się, zobaczymy czy da się jeszcze coś wykrzesać.