16:20:40 Nor (NEWBIE) 'CO do licha?!'
16:20:58 Nor (NEWBIE) 'Czemu skasowalo mi postac?!'
16:21:43 Nor (NEWBIE) 'Jeszcze przed chwila spokojnie siedzialem na placu NR a tu patrze , mnie wywalilo i nie mam postaci'
16:21:52 Nor (NEWBIE) 'wyjasni mi to ktos?'
16:22:22 Nor (NEWBIE) 'czekam na wyjasnienie'
16:22:52 Nor (NEWBIE) 'To jakis bug czy jak?'
16:23:22 Nor (NEWBIE) 'Halo'
16:23:43 Nor (NEWBIE) 'Spokojnie wytrenowalem postac a tu nagle juz jej nie mam'
16:24:00 Nor (NEWBIE) 'Czekam na wyjasnienia od immo'
16:24:34 Trog (NEWBIE) 'mam buga w swojej postaci i czasami zabija graczy przypadkiem'
16:24:49 Nor (NEWBIE) 'Grrr , moge prosic o backupa?'
16:25:01 Nor (NEWBIE) 'Bo to nie wporzadku'
16:25:48 Nor (NEWBIE) 'Slucham'
16:26:01 Nor (NEWBIE) 'Prosze o backupa'
16:31:13 Nor (NEWBIE) 'Trog , znowu mnie probujesz uciszyc? '
16:31:40 Nor (NEWBIE) 'Przywroc mi postac i bedzie po klopocie :/'
16:35:32 Nor (NEWBIE) 'Trog nie probuj sie wywinac'
16:35:50 Nor (NEWBIE) 'Wytlumacz mi po cholere skasowales mi postac'
16:42:36 Trog (NEWBIE) 'po prostu wierze w Twoje umiejetnosci gry i jestem pewien, ze szybko odzyskasz to sam i nawet zrobisz jeszcze lepiej'
Witajcie śmiertelnicy
...czy jakoś tak się zaczyna wszystkie notki na MUDzie. Mud jest straszny. Gracze na mudzie są straszni. Młode pokolenie graczy jest straszne, pomijam fakt jak bardzo mnie paru denerwuje (a zawsze się uważałem za tą ostoję równowagi...), dzieciaki nie potrafią rozwiązywać problemów. Nie posiadają tej iskierki dociekliwości, wszystko co im postaciom w jakiś sposób się nie podoba nazywają bugiem i wzywają (najczęściej) mnie. Można to przyrównać do wzywania pogotowia za każdym razem gdy człowiekowi obetrze się paluszek albo wejdzie na szyszkę, pomnożyć to razy piętnaście lekko wstrząsnąć i mamy mój codzienny koktajl. Muszę zacząć ignorować graczy bo nie mam czasu na kodowanie, a potem będzie zły, niedobry, mający w dupie graczy - Immortal...
Wakacje! Udało mi się wyruszyć na wakacje. Spędziłem je w nudnym jak p... miasteczku o wdzięcznej nazwie Wisełka (10 km? na wschód od Międzyzdrojów). Miasteczko ładne, posiada tzw. centrum kultury i rozrywki o nazwie "Bar Mix" gdzie każdego wieczora schodzi się cała miejscowość w celach rekreacyjno (przy barze) sportowych (przy piłkarzykach). Do plaży mieliśmy ok. 1 km spacerkiem przez Woliński Park Narodowy, w miejscowości znajduje się także jezioro. Pogoda dopisała, towarzystwo też, przypadkowo udało mi się także w tym czasie wyskoczyć jednodniowo na Woodstock i jeszcze wrócić nad morze.
Parę zdjęć można złapać na fejsbuku:
Dzieci znalezione nad morzem
Z Dungalem w Międzyzdrojach
Brudstock
Krzyż! nie mamy krzyża! Musimy zrobić KRZYŻ!
Szaleństwo, szkoda, że nie mieszkam bliżej Warszawy bo mój umysł aż się gotuje od ciekawych prześmiewczych pomysłów i akcji które bym spróbował zorganizować pod pałacem prezydenckim. O ile babcie by mi nie sprawiły łomotu. A jak już w temacie to grafika znaleziona w internecie:

Bądź co bądź podobno dzisiaj finałowe starcie zbrojnych oddziałów krzyżackich i żydowskich rebeliantów katolickich, kupcie popcorn piwo (tudzież inny gazowany trunek), włóżcie ciepłe kapcie i zasiądźcie przed telewizorami o 23. Szkoda, że kina nie realizują transmisji w (tak ostatnio popularnej) technologii 3d.
http://podolak.org/jogger/rogan.jpg made by Shi
Trochę mam już wszystkiego dość, na informatyce jest względnie luźno ale dużo jest rzeczy w których należy samemu rozporządzać czasem, czytaj -> robota w domu. Jest to o tyle nieprzyjemne, że na uczelnie i tak trzeba chodzić... a i tak po uczelni jest sporo roboty. Nie trudnej, ale jest jej dużo.
Na fizyce w tym semestrze się nie spełniam, te studia teraz to praktycznie dla mnie same sprawozdania z laboratoriów, które też się wloką jak krew z nosa, mam tyle zaległości, że aż mi wstyd. Nie chodzę na wykłady bo robię sprawozdania, poza tym nie zaliczam kolokwiów z analizy przez głupie błędy - a przecież w domu wszystko wychodzi... Zaczyna do mnie docierać, że pasja chyba powinna zostać pasją, a nie powinienem się do niej wpraszać z butami. Z drugiej strony ciężko było by mi zostawić ten klimat który panuje na instytucie fizyki, a... i jeszcze zostaje dziadek który pokłada we mnie dużo nadziei. Niedobrze.
Jestem prawie pewny, że przez wszystko przebrnę z większymi lub mniejszymi problemami, ale nie przebrnę przez to z klasą i stylem którego potrzebuję i na który mnie stać, na czym cierpi moje samopoczucie.
A na koniec jeszcze taki news, dosyć poważny i odpowiedzialny, w sprawie muda... awansowałem i to dosyć wysoko, można o tym przeczytać na głównej muda:
http://swmud.pl/
Dobranoc.
[pixel@swmud ~/mud]$ grep -lr 'kurwa' src/
src/.svn/text-base/mem.cpp.svn-base
src/.svn/text-base/comm.cpp.svn-base
src/.svn/text-base/conn.cpp.svn-base
src/.svn/text-base/act_comm.cpp.svn-base
src/mem.cpp
src/comm.cpp
src/conn.cpp
src/act_comm.cpp
Studia
Piastonalia już za nami, było trochę dobrej zabawy (na pewno więcej niż rok temu). Na błoniach Politechniki z ciekawszych zespołów pojawiły się Strachy na lachy, na Uniwerku zagrały Nutshellki (chociaż publiczność im niestety nie dopisała, a szkoda). Pogoda nie zawiodła, jeden dzień trochę zachmurzony, ale całokształ ok, zostaje żal z niezorganizowanej Turawy.
Kolejna sesja zbliża się wielkimi krokami, pojawiają się już pierwsze zaliczenia więc praktycznie nie mam na nic czasu. Jak to zwykle bywa kiedy na studiach jest najwięcej pracy, nabieram zapału do swoich zainteresowań (surowce na piwo się kurzą, zamówiłem nowy podręcznik RPG - który notabene pomylili i muszę odsyłać). Czeka mnie pracowity weekend.
Swmud
Pierwsza i najważniejsza część reformy kosmosu zakodowana i wprowadzona. Sporo czasu i nerwów, ale udało się przed rozkręceniem się zaliczeń na studiach. Co więcej zaowocowało to moim awansem w karierze Nieśmiertelnego - otrzymałem poziom 102 :) (w skali od 101 do 105). Oznacza to troszkę więcej uprawnień, troszkę więcej obowiązków, ale oczywiście głównym zadaniem pozostaje programowanie. Zainteresowanych konkretnymi zmianami zachęcam do przeczytania news'a z głównej MUDa.
Na koniec dowcip od Troga:
Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie calkowicie "okutana" dziewczyna, widac tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje sie w strone przepieknej rezydencji. Nagle przechodzacy obok mlody chlopak usmiecha sie do niej i puszcza oko. Dziewcze rzuca sie biegiem do drzwi wielkiego domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazujac palcem przez okno:
- Tato, ten chlopak mnie zaczepil.
Na nieszczescie chlopaka, tata byl generalem. Szybko wezwal, wiec swoich zolnierzy i rozkazal schwytac mlodzika. Po pieciu minutach blady jak smierc chlopak zostal postawiony przed obliczem groznego i rozsierdzonego ojca-generala:
- Ty gnoju, ty psie! - wrzasnal general - jak smiales podniesc wzrok na moja córke? Ibrahim! - zawolal Jak spod ziemi wyrósl wielki sniadolicy, brodaty mezczyzna w mundurze z dystynkcjami sierzanta.
- Ibrahim! - znowu wykrzyczal general - wezmiesz tego lajdaka, zawieziesz go na nasza ukryta farme na pustyni i go wyruchasz.
Sierzant zasalutowal, zlapal chlopca za oszewe i pociagnal go do dzipa. Przykul go kajdankami do siedzenia i ruszyl w strone rogatek miasta. Po paru minutach jazdy chlopak odzyskal mowe i cichutko zaproponowal:
- Ibrahim, dam ci 200 dolarów, jak mnie nie wyruchasz.
Nic, zero reakcji.
- Ibrahim - próbuje znowu mlody - dam ci 500 dolarów, ale nie ruchaj mnie.
Dalej nic.
- Ibrahim, dam 1000 dol.....
W tym momencie sierzant spojrzal na niego tak, ze odechcialo mu sie znowu mówic. Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekl chlopca z samochodu, wciagnal do srodka, rzucil na lózko i zdarl z niego spodnie. Potem zaczal sam sie rozbierac. Byl juz prawie nago, gdy zadzwonil telefon. Wrzask w sluchawce byl tak wielki, ze nawet lezacy twarza w poduszce chlopak uslyszal generala:
- Ibrahim, natychmiast wracaj!
Ibrahim ubral sie, kazal ubrac sie chlopakowi, przykul go do siedzenia w dzipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji gdzie general czerwony ze zlosci wrzeszczal na dwóch mlodych arabów:
- Ibrahim, wezmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz!
Sierzant zgarnal cala trójke wsadzil ich do dzipa przykul kajdankami do foteli i ruszyli. Droga przebiegala w zlowieszczym milczeniu. Przerwal je cichy, proszacy glos naszego pierwszego chlopaka:
- Ibrahim, ale pamietasz...? Mnie - wyruchac.
I can ride my bike with no handlebars